www.Zarty.eu

najlepsze żarty, kawały i dowcipy w sieci

Dowódca kompani…

Dowódca kompani wzywa kaprala:
– Słuchajcie, Kazikowi trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca.
– Tak jest. Rozkaz.
– Kompania zbiórka! – woła kapral. Kto ma ojca wystąp!… A ty Kazik gdzie się pchasz baranie.

Dobra, leć…

Policjant Kowalski mówi do swojego przełożonego:
– Szefie, wyskoczę na chwile na miasto. Kupię żonie prezent. Ma urodziny.
– Dobra, leć.
Za piętnaście minut policjant wraca z pakunkiem. Przełożony:
– Pokażcie Kowalski co tam kupiliście żonie.
– Kupiłem wazon, żeby miała gdzie kwiaty trzymać.
– Rozpakujcie, obejrzymy.
Rozpakowali i nagle Szef mówi:
– Jakiś wybrakowany egzemplarz kupiliście! Nie ma tej dziury gdzie się kwiaty wkłada.
Kowalski obraca wazon o 180 stopni i mówi:
– O kurde! Faktycznie! Dna też nie ma!

Małych Żydek bawi…

Małych Żydek bawi się w piaskownicy przed obozem. Podchodzi Hans i się pyta.
– Jak masz na imię Żydku?
– Icuś, panie Hans.
– A ile masz lat?
– Za tydzień będę miał 6 lat.
– He, he, he… Nie bądź takim optymistą.

Wampiry wola krew…

Dlaczego wampiry wola krew Żydów?
Bo jest gazowana

Oświęcim…

Oświęcim. Jeden Żyd do drugiego Żyda w kolejce do pieca:
– Która godzina?
– W pół do komina.

Z pamiętnika żołnierza…

Z pamiętnika żołnierza:
– Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień…
– Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień…
– Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień…

Hitler do Żydów…

Hitler do Żydów:
– Dzisiaj organizujemy wyścig. Ten, który dobiegnie pierwszy i ten, który dobiegnie ostatni zostanie zabity.
Żydzi radocha.
Hitler:
– Pierwsza dwójka na start.

Stoi dwóch Żydów…

Stoi dwóch Żydów pod ścianą i coś im strzeliło do głowy.

Hans mówi…

Hans mówi do żydów stojących na placu w dzień Wielkanocy
-A dziś dostaniecie po jajeczku!!!
Żydzi rozradowani że zjedzą sobie jajko już zacierają ręce a Hans mówi
-Tym rozgrzanym pręcikiem!!!

Gdzie pracujesz…

Icek spotyka Majera:
– Gdzie pracujesz?
– Nigdzie…
– A co robisz?
– Nic…
– Jak Boga kocham, fajne zajęcie.
– Tak, tylko, że ogromna konkurencja.