www.Zarty.eu

najlepsze żarty, kawały i dowcipy w sieci

Oj nie dałabym…

Elegancka nastolatka pyta nie mniej eleganckiego starszego pana:
– Ileż to dobrodziej liczy sobie lat?
– 80 panienko.
– Oj nie dałabym, nie dałabym!
– Bo ja też i prosić bym nie śmiał…

Pierestrojka…

Pierestrojka zawitała do moskiewskiej szkoły. Dzieci naoglądały się amerykańskich filmów na video i zapragnęły zmienić imiona. Pani się
zgodziła, więc Sasza został Johnem, Wania Stevenem, a Alosza Michaelem.
Przychodzi Sasza do domu, a ojciec mówi:
– Sasza, masz tu wiadro i skocz do piwnicy po ziemniaki.
– Ja nie jestem żaden Sasza, tylko John i po ziemniaki nie pójdę.
– Jesteś John? Już ja ci dam te amerykańskie wymysły…
Na drugi dzień „John” siedzi w klasie markotny.
– John, co się stało?
– A, taki jeden Ruski wkropił mi w d..ę.

Kolega do kolegi…

Kolega do kolegi:
– Wiesz co, moja żona to straszny niechluj.
– Dlaczego?
– W domu ciągle brud i smród. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni. Nawet odlać się nie mogę bo w zlewie pełno brudnych naczyń.

Pani w szkole…

Pani w szkole:
– Czy pamiętaliście, aby przez weekend zrobić dwa dobre uczynki?
Na to odzywa się Jaś:
– Tak. Jak przyjechałem w sobotę do cioci, to się ucieszyła, a jak następnego dnia wyjeżdżałem, cieszyła się jeszcze bardziej!

Wchodzi Jaś…

Wchodzi Jaś do łazienki, gdzie kąpie się mamusia.
Spoglądając na jej wzgórek pyta:
– Mamusiu co to jest?
– Szczoteczka odpowiada mama.
Jaś na to:
– Ee, tatuś ma lepszą, bo na patyku.
Mama:
– A skąd wiesz?
Jaś na to:
– Widziałem jak tata sąsiadce zęby czyścił.

John z Liverpoolu…

John z Liverpoolu wybierał się do Watykanu ze swoją mamą, aby zobaczyć papieża. John był zatroskany, bardzo chciał, aby papież dostrzegł go pośród tłumu ludzi. Mama pocieszała go:
– Papież jest wielkim fanem futbolu, więc kupię ci strój piłkarski FC Liverpool. Zobaczy czerwony strój i na pewno porozmawia z tobą.
Watykan, kilka dni później. John stoi pośród tłumu w koszulce FC Liverpoolu. Papież w swym papa-mobile zbliża się w jego kierunku. W pewnej chwili papież zatrzymuje papa-mobile, wysiada i… zaczyna rozmowę z innym chłopcem, ubranym w koszulkę Manchester United. Po chwili papież odjechał. John był bardzo przygnębiony i popłakał się. Matka uspokaja go:
– Nie martw się. Kupię ci koszulkę Manchester United, wrócimy tu jutro i
tym razem papież na pewno z tobą porozmawia.
Watykan, następnego dnia. Tym razem John stoi w tłumie, ubrany w koszulkę Manchester United. Papież w swoim pojeździe zbliża się do niego, John jest podekscytowany. Papa-mobile się zatrzymuje przy nim, papież wysiada, zbliża się do Johna i szepcze:
– Już ci wczoraj mówiłem, żebyś się odpieprzył!

W pewnym mieście…

W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża.
Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża.
Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:
„Mężczyźni tutaj mają pracę” – To już coś, mój były nawet roboty nie miał – pomyślała kobieta – ale zobaczę, co jest wyżej.
Na drugim piętrze był napis: „Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci” – Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.
Na trzecim piętrze była tabliczka: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni” – No, coraz lepiej – pomyślała – ale wyżej, to musi być już zajebiście.
Na czwartym piętrze można było przeczytać: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych” – Słodko, słodko… Ale chyba wejdę piętro wyżej.
Na piątym piętrze stało: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku” – No niesamowite, wręcz cudownie – pomyślała kobieta – ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!
Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: „Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić…”

Rozległo się u drzwi…

Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów, i powiedział:
– Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem o rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii, musimy coś z tym zrobić, lecz problem w tym, że niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z misją na ziemię: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków. Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem przyjrzymy się z czym mamy do czynienia.
Jak postanowił, tak się też stało. Apostołowie udali się na ziemię i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami.
Puk, puk! – rozległo się u drzwi Jezusa.
– Kto tam?
– Święty Piotr.
– Co przytargałeś?
– Marihuanę z Kolumbii.
– Ok. Wchodź.
Puk, puk!
– Kto tam?
– Święty Marek.
– Co przytargałeś?
– Haszysz z Amsterdamu.
– Ok. Wchodź.
Puk, puk!
– Kto tam?
– Święty Paweł.
– Co przytargałeś?
– Konopie z Indii.
– Ok. Wchodź.
Puk, puk!
– Kto tam?
– Święty Łukasz.
– Co przytargałeś?
– Opium z Indonezji.
– Ok. Wchodź.
Puk, puk!
– Kto tam
– Święty Krzysztof.
– Co przytargałeś?
– LSD i trochę trawki z jakichś akademików w Europie.
– Ok. Wchodź.
I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet.
Puk, puk! Rozległo się raz jeszcze.
– Kto tam?
– Judasz.
– Co przytargałeś?
– FBI!!! Łapska w górę, gębami do ściany i nie ruszać się!!!!

Dalsze badania…

Faceta bolały bimbały. Poszedł więc do lekarza, a ten skierował go na dalsze badania. Facet zrobił wszystkie badania i pędzi z powrotem do doktora. Po drodze zaczepia go znajomy:
– Dokąd się tak spieszycie??
– Do lekarza z wynikami.
– A co Ci jest – pokaż?
Facet daje kumplowi wyniki, tamten długo patrzy, myśli i mówi:
– Wiesz stary, jak by Ci to powiedzieć. Wyniki są straszne…
– Jak to?
– Popatrz: „OB” !
– A co to znaczy?
– Obciąć bimbały!
– Ojej, to straszne.
– To jeszcze nic! – Popatrz tutaj!: „Rh+”
– A to co oznacza?
– Razem z ch…em!!!

Lekcja…

Lekcja. W pewnej chwili Jasio zaczyna uderzać długopisem o ławkę. Nauczycielka:
– Jasiu , dlaczego walisz długopisem o ławkę?
– Bo mi się wypisał.
– A , to dobrze. Już myślałam że masz parkinsona…